Najważniejszym aktorem meczu z Pogonią Szczecin był zdecydowanie obrońca „Słoni”, Arkadiusz Kasperkiewicz – zdobywca bramki, która otworzyła wynik spotkania. Po końcowym gwizdku poprosiliśmy naszego gracza o podsumowanie zremisowanego meczu z „Portowcami”. Nie mogło zabraknąć pytań o zdobytą bramkę. Jak nasz gracz ocenia to trafienie ze swojej perspektywy? – Myślę, że ten gol był trochę przypadkowy, […]
Najważniejszym aktorem meczu z Pogonią Szczecin był zdecydowanie obrońca „Słoni”, Arkadiusz Kasperkiewicz – zdobywca bramki, która otworzyła wynik spotkania. Po końcowym gwizdku poprosiliśmy naszego gracza o podsumowanie zremisowanego meczu z „Portowcami”.
Nie mogło zabraknąć pytań o zdobytą bramkę. Jak nasz gracz ocenia to trafienie ze swojej perspektywy?
– Myślę, że ten gol był trochę przypadkowy, nie ma co się oszukiwać. Aczkolwiek zdarzało mi się już tak grać podczas poprzednich spotkań. – odpowiedział defensor „Sloni”.
– W tym sezonie mam się znajdować na długim słupku i zamykać te dośrodkowania, te spadające piłki. Myślę, że dobrze zrobiłem swoją robotę. Mimo przypadkowości bramki, trzeba było się znaleźć w odpowiednim miejscu i czasie. To też klucz do tego. – podsumował.
Zespołowe nastawienie
Od pierwszych chwil meczu z Pogonią dało się odczuć, że zespół Bruk-Betu podszedł do renomowanego rywala w bardzo ofensywny, bezkompleksowy sposób. Jak to wyglądało z perspektywy boiska?
– Taki mamy plan praktycznie na każdy mecz, odkąd jest z nami trener Brosz. Gramy bez bojaźni ze wszystkimi rywalami. Chcemy grać swoją grę, mamy swój własny plan na wszystkie spotkania. I tak też to wyglądało dzisiaj – mieliśmy swoje sytuacje i myślę, że możemy mieć lekki niedosyt po tym meczu. – stwierdził Kasperkiewicz.
Nierówne połowy
Druga część meczu była dla nas nieco mniej przyjemna. Przyniosła wyrównanie dla Pogoni oraz wycofanie „Słoni” do obrony. Co spowodowało tę zmianę?
– Im wyższy poziom: czy to ligi, i zawodników, tym przeciwnicy lepiej wykorzystują swoje sytuacje. Myślę, że ta zasada jest wszystkim znana. Oczywiście nie funkcjonuje – powiedzmy – 1 do 1, bo w niektórych sytuacjach można wyjść obronną ręką. Natomiast pewnie procentowo tym więcej sytuacji jest wykorzystywanych przez rywali, im klasa tych zawodników i zespołów jest większa. – opisał nasz obrońca.
– Co do drugiej połowy, jeśli chodzi o nasze zmęczenie, czy mniejsze tempo – ciężko to na szybko oceniać. Na pewno chcemy, tak jak powiedziałem, grać swoją grę. To wymaga od nas dużej intensywności przez całe spotkanie. Nieraz tak bywa, że jeśli narzucimy zbyt duże tempo i pojawiają się straty, to nie jesteśmy w stanie, powiedzmy…. zbalansować gry z piłką i naszego odpoczynku w międzyczasie. Potem tych sił brakuje, więc musimy na pewno na to zwrócić uwagę. Chodzi o to, żeby grać tak jak chcemy, ale troszeczkę mądrzej. – spointował.
Poczucie niedosytu
Całą rozmowę zamknęliśmy najbardziej oczywistym z pytań – o niedosyt po końcowym gwizdku.
– Myślę, że każdy z nas czuje, że dzisiaj mogliśmy zrobić więcej i zgarnąć te trzy punkty. Szczególnie boli to, że tworzymy sytuacje z – nie ma co się oczekiwać – mocnym rywalem. Nie można patrzeć jednak też patrzeć na to, z kim gramy. Dzisiaj mamy trzecią kolejkę, jeszcze dużo meczów przed nami. Musimy wyciągać „maksa” z każdego meczu. Nie wiadomo co się wydarzy później i do czego nas następne kolejki doprowadzą. Chcemy mieć spokój i grać to, co chcemy. – odpowiedział Kasperkiewicz.
– Musimy w każdym spotkaniu grać o trzy punkty i takie sytuacje jak dzisiaj wykorzystywać z zimną krwią. Z Cracovią nie mieliśmy takich sytuacji, a czasami trzeba nieraz mecz zremisować, jeśli nie uda się ich tworzyć. Dzisiaj jednak było inaczej, dzisiaj czujemy niedosyt. Mogliśmy strzelić więcej bramek, niż tylko jedną. – zakończył zawodnik „Słoni”.