Indywidualnie dla Damiana Hilbrychta nie było to złe spotkanie – nasz gracz dopisał przy swoim nazwisku bramkę, która przywróciła nas do gry w drugiej połowie meczu. Nie zmienia to jednak ogólnego smutku i zawodu, związanego z tym, że po niedzielnym meczu z Łodzi wyjeżdżamy bez punktów. Po ostatnim gwizdku klubowe media porozmawiały z zawodnikiem „Słoni”, […]
Indywidualnie dla Damiana Hilbrychta nie było to złe spotkanie – nasz gracz dopisał przy swoim nazwisku bramkę, która przywróciła nas do gry w drugiej połowie meczu. Nie zmienia to jednak ogólnego smutku i zawodu, związanego z tym, że po niedzielnym meczu z Łodzi wyjeżdżamy bez punktów.
Po ostatnim gwizdku klubowe media porozmawiały z zawodnikiem „Słoni”, podsumowując tym samym świeżo zakończony mecz.
Konsekwencje braków
Zawsze po takim wyniku pojawia się pierwsze pytanie: czego zabrakło, by odnieść zwycięstwo? My również musieliśmy od niego zacząć, a pomocnik Bruk-Bet Termaliki odpowiedział wyczerpująco.
– Trzeba zacząć od pierwszej połowy, bo 30 minut w naszym wykonaniu było naprawdę dobre. Tworzyliśmy sytuacje, czekaliśmy na przeciwnika troszeczkę niżej, taki był nasz plan. Niestety troszkę się nam to posypało, kiedy tymczasowo graliśmy o jednego mniej. Wtedy ŁKS nas lekko przycisnął i wykorzystał rzut rożny, który zdobył podczas grania w przewadze. – rozpoczął Hilbrycht.
– Kolejny raz zagraliśmy jednak lepszą drugą połowę. Cieszę się, że zdobyłem gola kontaktowego. Trochę szczęścia nam pomogło, ale potem zabrakło może trochę… chłodnej głowy. Każdy chciał z nas wygrać ten mecz, strzelić bramkę na 2:2. Próbowaliśmy to robić za szybko i brakowało dokładności, a przede wszystkim – skuteczności pod bramką przeciwnika. – podsumował.
Samopoczucie mentalne drużyny
Porażka nigdy nie pozostaje bez wpływu na szatnię. Sytuacja jest dość świeża, ale wspólnie z Damianem zastanawialiśmy się, jak zareaguje cały zespół na drugą przegraną ligową z rzędu.
– Myślę, że każdy pod tym meczu stanie przed lustrem i powie sobie samemu, co mógł zrobić lepiej. Natomiast jest w nas złość, bo tydzień temu graliśmy bardzo podobny mecz z Wartą, też przegrany – u siebie. Teraz znowu przegrywamy 2:1. Niemniej żeby sobie coś udowodnić, przełamać, to trzeba po prostu wygrywać na boisku. Mam nadzieję, że już za tydzień z Polonią przekujemy złość na zwycięstwo. – odpowiedział nasz gracz.
Mecz z „Czarnymi Koszulami”
Wywołany temat spotkania z Polonią Warszawa zamknął naszą rozmowę. Jak zespół „Słoni” planuje się przygotować do tego starcia?
– Każdy musi podejść do tego spokojnie. Nie możemy się zbytnio nakręcać, tworzyć niepotrzebnych sytuacji, które potem przekładają się na to, jak wyglądamy na boisku. Myślę, że potrzebny będzie spokój, większa dokładność i świadomość tego, co chcemy robić na boisku. One pomogą nam w tym, żeby przechylać mecze na naszą korzyść. – zakończył wywiad Damian Hilbrycht.