Po ostatnim gwizdku meczu z warszawską Polonią akcja przeniosła się – jak zawsze – do sali konferencyjnej na stadionie. Przegrany przez nas 1:3 mecz skomentowali obydwaj trenerzy: Marcin Brosz oraz szkoleniowiec gości, Piotr Stokowiec. Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Cały ten ostatni okres stoi pod słowem kluczowym „odpowiedzialność”. Dziś musieliśmy być odpowiedzialni za swoje pozycje, za […]
Po ostatnim gwizdku meczu z warszawską Polonią akcja przeniosła się – jak zawsze – do sali konferencyjnej na stadionie. Przegrany przez nas 1:3 mecz skomentowali obydwaj trenerzy: Marcin Brosz oraz szkoleniowiec gości, Piotr Stokowiec.
Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Cały ten ostatni okres stoi pod słowem kluczowym „odpowiedzialność”. Dziś musieliśmy być odpowiedzialni za swoje pozycje, za siebie nawzajem i za to, by Polonia się nie rozpędziła. Akcentowaliśmy to podczas przygotowań – ale za mało zrobiliśmy jako zespół, a także indywidualnie, by się do tego zastosować i wykluczyć groźne sytuacje. To nas wszystkich boli.
Wynik jest zawsze sprawą otwartą. Dziś spotkały się zespoły, które mają swoją historię, mecz mógł potoczyć się różnie. Potoczył się źle dla nas, natomiast to, czego oczekuję – niezmiennie – to walka od pierwszej do ostatniej minuty. Mecze są różne, ale zawsze akcentuję to, by do końca wierzyć i walczyć. Tego nam też zabrakło i to również boli.
Plusem jest wejście Miłosza Kozika, szczególnie teraz chcę to zaakcentować. I dziś, i w Łodzi mimo niekorzystnych warunków dał nam dobrą zmianę. Strzelił bramkę, dobrze się pokazał – a więc można.
Jeśli trzy mecze przynoszą nam zero punktów, to nie są łatwe momenty. To nie jest to, czego byśmy oczekiwali od siebie nawzajem. Nie funkcjonujemy tak, jak chcielibyśmy jako zespół. Musimy wszyscy usiąść i pomyśleć, czy dajemy z siebie maksa w nowych okolicznościach. Pewien etap historii się skończył, teraz jest rzeczywistość. Jestem przekonany, że mam dobry zespół, dobry klub – ale to nie tylko hasła, musimy to pokazać na boisku.
Wszyscy w takich momentach potrzebujemy impulsu. Bramka Miłosza była takim impulsem, przez ostatnie minuty staliśmy się bardzo groźni. W trudnych chwilach potrzebujesz trampoliny i tego oczekuję od zawodników doświadczonych. Niejednokrotnie grali takie mecze, sztab też ma takie sytuacje za sobą. Musimy dać impuls zespołowi.
Nie powiedziałem, że wiąże mnie z klubem „tylko” kontrakt. Jeśli ktoś tu nie chce być, to nie musi być. Podczas przedsezonowej konferencji podałem odpowiedź zgodną z prawdą, a dziś wykonuję wszystkie zadania tak, żeby było najbardziej profesjonalnie. Tego również oczekuję od innych.
Piotr Stokowiec (Polonia Warszawa): Na pewno jestem zadowolony z tego, jak potoczyło się to spotkanie. Po ostatniej porażce chcieliśmy się trochę wycofać, by budować w fazach przejściowych. To się udało. Cieszę się ogromnie, bo rywal to dobra drużyna – nie jest tak, że Bruk-Bet nie miał swoich sytuacji – i trudny teren, a my z niego wywozimy punkty.
Obawialiśmy się zmienności taktyki, bo drużyna rywala rotowała systemem w poprzednich meczach. To mogło zaskoczyć. Wiem też, że Zapolnik ma już cztery bramki na koncie. Nie zlekceważyliśmy tego i przygotowaliśmy się dobrze. Mój zespół nie jest jeszcze produktem „końcowym”, ale dzisiaj fazy przejściowe i niski pressing były dobre w naszym wykonaniu.