Powoli kończy się kolejny rok, dla nas wyjątkowo bogaty w emocje. W ciągu minionych 12 miesięcy „Słonie” zapisały na kartach swojej historii kolejny, trzeci już awans do PKO BP Ekstraklasy, wieńczący intensywny sezon 2024/25. Za nami także kolejne półrocze w elicie, podczas którego parokrotnie udało się nam zaszokować piłkarską Polskę zaskakującymi zwycięstwami – ale też […]
Powoli kończy się kolejny rok, dla nas wyjątkowo bogaty w emocje. W ciągu minionych 12 miesięcy „Słonie” zapisały na kartach swojej historii kolejny, trzeci już awans do PKO BP Ekstraklasy, wieńczący intensywny sezon 2024/25. Za nami także kolejne półrocze w elicie, podczas którego parokrotnie udało się nam zaszokować piłkarską Polskę zaskakującymi zwycięstwami – ale też przeżyć duży kryzys wyników.
Na kilka dni przed wejściem w rok 2026 czas przyjrzeć się temu, co przeżywaliśmy w ostatnich miesiącach – rozpoczynając od pierwszego półrocza, do którego przystępowaliśmy jako zdecydowany lider Betclic I Ligi.
Historia roku 2025 rozpoczyna się dla nas wraz z dniem 7 stycznia. Tuż po święcie Trzech Króli zespół Bruk-Betu wrócił do treningów, rozpoczynając od pomiarów, testów siłowych i zestawu badań medycznych przed pierwszym zimowym zgrupowaniem. Na nie udaliśmy się dzień później, 8 dnia miesiąca wylatując do tureckiej Lary. Tam rozpoczęliśmy pierwszy etap przygotowań do nowej rundy, spointowany sparingiem, w którym minimalnie (1:2) ulegliśmy reprezentantowi koreańskiej Ekstraklasy, jej ówczesnemu wicemistrzowi – Gangwon FC. W międzyczasie rozkręcało się nasze okno transferowe: do klubu dołączyli wówczas Krzysztof Kubica, Bartosz Kopacz, Thiago Dombroski i Wiktor Matyjewicz. Do kraju powróciliśmy 17 stycznia, lecz tylko na pięć dni.
Po krótkim epizodzie w Polsce zespół po raz drugi ruszył do Turcji, tym razem na zgrupowanie poświęcone meczom sparingowym. Przez półtorej tygodnia rozegraliśmy ich aż pięć, nierzadko w trybie „dzień po dniu”. Ich bilans: trzy zwycięstwa, jeden remis i porażka 3:5 po szalonym meczu z czarnogórskim Budućnost Podgorica, mógł napawać optymizmem. Jednocześnie zespół cały czas się wzmacniał: pomarańczową koszulkę oficjalnie włożył Dominik Biniek, dołączając do drużyny trenera Brosza w trakcie zgrupowania. 2 lutego „Słonie” powróciły do Polski już na stałe, pięć dni później odgrywając ostatni akord przygotowań przy pomocy sparingu w Sosnowcu. Na ArcelorMittal Park zmierzyliśmy się z kroczącą po awans na zaplecze Ekstraklasy Polonią Bytom. Dobrze dysponowany przeciwnik uległ naszemu zespołowi 0:2. Po tym zwycięstwie mogliśmy już tylko czekać na wznowienie rozgrywek ligowych.
Pierwszy gwizdek rundy wiosennej usłyszeliśmy w piątek, 14 lutego na stadionie w Niecieczy. Zespół „Słoni” był formalnie gościem spotkania z Odrą Opole, lecz zespół gospodarzy złożył wniosek o przenosiny na nasz stadion z uwagi na kończącą się przebudowę własnego obiektu. Wydawałoby się, że to doskonałe warunki, by rozpocząć nową rundę od zwycięstwa – opolanie jednak postawili twarde warunki, urywając nam punkt po remisie 2:2.
Tym samym zaczął się… zaskakująco trudny okres „rozpędu”, w którym drużyna trenera Brosza przez miesiąc nie mogła się przełamać. Po podziale punktów z Odrą, zremisowaliśmy również 1:1 z Pogonią Siedlce oraz ponownie 2:2 w Chorzowie. Prawdziwym gongiem alarmowym wydawał się jednak kolejny mecz, w którym ponieśliśmy bolesną porażkę z Wisłą Płock. Przyszły ekstraklasowicz wysoko pokonał nasz zespół – aż trzema bramkami, nie pozwalając nam na zdobycie ani jednej. 10 marca, gdy wybrzmiewał ostatni gwizdek, wydawało się, że awans wyżej faworyta z Niecieczy może jednak stanąć pod znakiem zapytania.
Były to jednak tylko złe miłego początki. „Gong” w Płocku zadziałał otrzeźwiająco i przyniósł szybką poprawę wyników. Po miesięcznej serii bez zwycięstwa przyszła analogiczna bez porażki – „Słonie” odprawiły wówczas z kwitkiem zespoły GKS-u Tychy, Stali Rzeszów i Łódzkiego Klubu Sportowego, dzieląc się punktami tylko z beniaminkiem ze Stalowej Woli. Nawet w tym meczu można było jednak znaleźć pozytywy: drużyna trenera Brosza przegrywała już 1:3, ale w końcówce drugiej połowy wróciła do gry, dwiema bramkami Kamila Zapolnika osiągając efektowny remis 3:3.
Mimo pojedynczych wahnięć i porażek w spotkaniach z dobrze dysponowanymi zespołami z Gdyni i Warszawy, „Słonie” nie zeszły ze zwycięskiej ścieżki już do samego końca rozgrywek. Na ostatniej ligowej prostej w pięciu ligowych meczach trzykrotnie sięgaliśmy po komplet punktów, „stawiając się” także zawsze groźnej Wiśle Kraków i remisując z nią 2:2. W efekcie, mimo początkowych trudności, udało nam się zapewnić awans jeszcze przed końcem sezonu. Matematycznie bezpośrednia promocja stała się pewna w trakcie 33. kolejki, w której goniący nas zespół z Płocka podzielił się punktami z Górnikiem Łęczna i pozostał w strefie barażowej.
Tym samym ostatni mecz sezonu, rozgrywany w Niecieczy z walczącą o utrzymanie Kotwicą Kołobrzeg, wiązał się z wielką fetą i celebracją trzeciego awansu Bruk-Betu do najwyższej piłkarskiej ligi w Polsce. Niedziela, 25 maja 2025 roku na długo pozostanie w naszej pamięci – latami będziemy wracać do pięknych obrazów, które skrzętnie dokumentowała klubowa kamera.
To wszystko było jednak tylko przystankiem w kolejnej podróży. Po zasłużonej przerwie wakacyjnej, zawodnicy „Słoni” powrócili do treningów 16 czerwca. Rozpoczęliśmy kolejną trasę, tym razem już na ekstraklasowych szlakach.
Ciąg dalszy nastąpi.