Mecz w Kielcach nie był dla nas najłatwiejszy, co dobrze obrazuje przypadek naszego napastnika, Andrzeja Trubehy. Pełniący rolę kapitana „Słoni” atakujący od samego początku musiał twardo walczyć mimo obitych już w pierwszych minutach żeber. Pozostawił jednak na boisku dużo zdrowia, charakteru, a po ostatnim gwizdku – porozmawiał z klubowymi mediami. Nasz gracz w pierwszej kolejności […]
Mecz w Kielcach nie był dla nas najłatwiejszy, co dobrze obrazuje przypadek naszego napastnika, Andrzeja Trubehy. Pełniący rolę kapitana „Słoni” atakujący od samego początku musiał twardo walczyć mimo obitych już w pierwszych minutach żeber. Pozostawił jednak na boisku dużo zdrowia, charakteru, a po ostatnim gwizdku – porozmawiał z klubowymi mediami.
Nasz gracz w pierwszej kolejności zwrócił uwagę na dobrą organizację całego zespołu w pierwszej części gry. Niestety – spointowaną stratą bramki tuż przed przerwą.
– Byliśmy dobrze zorganizowani, ale głównie do tego ostatniego fragmentu, w którym straciliśmy bramkę tuż przed przerwą. Zabrakło nam tej koncentracji do końca i przegrywaliśmy po pierwszej części meczu. – stwierdził Trubeha.
Zmiana gry w drugiej części
Start drugiej połowy nie był dla nas pomyślny, ale mimo utraty drugiej bramki w opinii wielu paradoksalnie zagraliśmy dobre 45 minut. Tak widzi to też przedstawiciel zespołu „Słoni”.
– W drugiej połowie to przeciwnik strzelił bramkę jako pierwszy, ale nasza gra już wyglądała o wiele lepiej. Prowadziliśmy ją, stwarzaliśmy sobie sytuacje. Brakuje nam szczęścia w niektórych tworzonych akcjach. Wyglądają nieźle, ale brakuje nam kropki nad „i”. Na pewno nie możemy być już tak nerwowi. – opisał nasz gracz.
Wnioski na przyszłość
Jak mecz z Koroną zmienia nasze plany na najbliższe spotkania? Nasz podstawowy cel nie ulega zmianom. Napastnik „Słoni” podsumował ten temat w ostatnich chwilach naszej rozmowy.
– Musimy dalej robić swoje i tak właśnie staramy się działać. Od samego początku byliśmy nieźle zorganizowani, tylko nie wywozimy stąd punktów. Wiemy jednak, jaka jest sytuacja w tabeli i w każdym meczu będziemy niezmiennie grali o trzy punkty. Tak było też dzisiaj. Próbowaliśmy, to się nie udało – ale od następnego meczu walczymy dalej tak samo. – pewnie zapowiedział Trubeha, kończąc wywiad.