Marcin Brosz: Liczyliśmy, że pójdziemy za ciosem

Na start 25. kolejki PKO BP Ekstraklasy zespół „Słoni” z Niecieczy po zaciętym spotkaniu uległ Motorowi Lublin 1:2. Po ostatnim gwizdku spotkanie podsumowali szkoleniowcy obydwu drużyn: Marcin Brosz oraz Mateusz Stolarski.  Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Zdawaliśmy sobie sprawę, że przyjeżdża tu zespół, który do każdego meczu jest zawsze bardzo dobrze przygotowany. To było widać na […]

13 marca, 2026


Strona Główna / AKTUALNOŚCI

Na start 25. kolejki PKO BP Ekstraklasy zespół „Słoni” z Niecieczy po zaciętym spotkaniu uległ Motorowi Lublin 1:2. Po ostatnim gwizdku spotkanie podsumowali szkoleniowcy obydwu drużyn: Marcin Brosz oraz Mateusz Stolarski. 

Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Zdawaliśmy sobie sprawę, że przyjeżdża tu zespół, który do każdego meczu jest zawsze bardzo dobrze przygotowany. To było widać na boisku – rywal wiedział, czego chce, po co tu przyjechał i jaki ma plan na mecz. Tym bardziej cieszyliśmy się z pierwszej bramki: była sygnałem, że przeciwstawiliśmy się tym samym. Było widać, że dodała nam dużo pozytywnej energii.

Liczyliśmy, że pójdziemy za ciosem, ale pojawiły się dwie kolejne sytuacje dla Motoru… i to były takie sytuacje, których mogliśmy się ustrzec. Wiedzieliśmy, że to się może wydarzyć, dlatego pracowaliśmy nad tym – ale co innego trening, a co innego mecz, kiedy jest adrenalina, odpowiedzialność za wynik.

Dążyliśmy do samego końca do tego, żeby strzelić bramkę. Wiedzieliśmy, że to jest taki impuls, który może spowodować, że ten mecz się diametralnie odwróci. Wierzyliśmy w to do ostatnich chwil i chcieliśmy to zrobić. Szkoda, bo na pewno – podobnie jak w pozostałych meczach – moi zawodnicy ciężko na to pracują. Oddali ponad 20 strzałów. W każdym meczu więcej biegamy, więcej pracujemy, gramy intensywnie, a jednak to wszystko się nie przekłada na to, o czym marzymy – na ten dobry wynik. Ale zdajemy sobie sprawę, że tylko taką właśnie pracą, wytrwałością i wiarą w to, co robimy, jesteśmy w stanie powalczyć w kolejnych meczach.

To absolutnie nie ma nic wspólnego ze szczęściem. Te mecze są bardzo podobne w naszym wykonaniu. W zasadzie kopiuj-wklej. I to nas wszystkich martwi – bo szukamy rozwiązań cały czas. Pracujemy nad tym, natomiast ta ilość ofensywnych akcji w polu karnym, jakie wykonujemy, jest naprawdę duża. To ponad 20 uderzeń. Nie zbieramy drugich piłek – i to są takie błędy, które najbardziej bolą nas: trenerów i zawodników. My z takich piłek żyjemy, a pozwalamy tak naprawdę na to, żeby rywal miał po nich sytuacje. Tak było też z rzutem karnym.

Na szczęście trzeba zapracować, na bramkę również. Musimy najzwyczajniej na świecie pracować. To jest nasza odpowiedzialność za to wszystko. Sytuacje, jakie dzisiaj miał Krzysztof Kubica, czasem na treningach wpadają 10 na 10. Jednak jak mówiłem – co innego trening, co innego mecz. To nie zawsze wychodzi. 

Brakuje nam tej bramki, takiego pozytywnego impulsu. Chodzi o to, żeby ci chłopcy uwierzyli, że warto pracować, że taka jest nasza droga. Ja wierzę w to, że to przyjdzie – wszyscy w to wierzymy – natomiast porażki zawsze ogromnie bolą. To dla nas ciężki moment, skoro nie zdobywamy punktów na własnym stadionie.

Pretensje do sędziego? Patrzymy na siebie. To jest nasz główny cel. Wiemy, że wszystko tkwi w nas – w naszych głowach, i tak naprawdę wymagamy od siebie. Nie analizujemy spotkań pod kątem pracy arbitrów, a raczej pod naszym.

Mateusz Stolarski (Motor Lublin): Gratuluję mojemu zespołowi tego, że grając na trudnym terenie potrafił odrobić straty. Straciliśmy bramkę po własnym błędzie i przez to mieliśmy trochę zaburzoną pewność siebie. Nie jest łatwo wtedy wrócić do meczu. My to zrobiliśmy i za to należą się gratulacje dla zawodników. 

Druga sprawa jest taka, że mamy świadomość swojej postawy w ostatnich 30 minutach meczu. Uważam, że Termalica rozegrała te minuty lepiej. Była bliska strzelenia gola, a na pewno bliższa niż my. Przy odrobinie szczęścia udało się nam jednak ten mecz dowieźć – a nie robiliśmy tego jesienią, przez co mieliśmy dziewięć remisów po pierwszej rundzie. To było zdecydowanie za dużo. Dziś było jednak w nas poświęcenie w blokowaniu strzałów, w odbudowie pola karnego… to są rzeczy, które czterech spotkań mój zespół wykonuje naprawdę niesamowicie i dzięki temu zdobyliśmy w nich dziesięć punktów. 

Chciałbym się odnieść do zespołu Termaliki. Jeśli tak wygląda ostatnia drużyna w tabeli, to tylko świadczy o tym, jak liga jest w tym sezonie mocna. Mieli bardzo dobry plan na mecz – bardzo dobrą intensywność w pressingu i niesamowity impet. Zespół z Niecieczy ma taki zawsze w drugich połowach. Jest to godne uznania i tylko brak szczęścia – w które trochę mniej wierzę w piłce, ale ono występuje – powoduje, że piłka nie chce wpaść do bramki. To, co dobre, jest w zespole Bruk-Betu powtarzalne i uważam, że nie jest jeszcze tutaj wszystko stracone, jeśli rywal utrzyma taki poziom gry do końca sezonu.

Sponsor
Partnerzy
Partnerzy techniczni
Bruk-Bet Termalica Nieciecza Copyright © 2021 / Wszelkie prawa zastrzeżone
Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki.