Za nami ostatni mecz, a zarazem – ostatnia konferencja prasowa w sezonie 2025/26. Po ostatnim gwizdku spotkania z Lechią Gdańsk obydwaj szkoleniowcy: Marcin Brosz i John Carver podsumowali mecz, wygrany 3:2 przez „Słonie”. Obydwie drużyny żegnają się tym samym z najwyższą polską ligą. Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Ostatni mecz to dobry moment, by podziękować za […]
Za nami ostatni mecz, a zarazem – ostatnia konferencja prasowa w sezonie 2025/26. Po ostatnim gwizdku spotkania z Lechią Gdańsk obydwaj szkoleniowcy: Marcin Brosz i John Carver podsumowali mecz, wygrany 3:2 przez „Słonie”. Obydwie drużyny żegnają się tym samym z najwyższą polską ligą.
Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Ostatni mecz to dobry moment, by podziękować za cały sezon. Dziękujemy kibicom za wsparcie, całej społeczności klubowej, naszym pracownikom. Nie chcę nikogo pominąć, tych ludzi jest dużo. Dzisiejszą wygraną dedykuję właśnie im. To był dla nas trudny sezon, ale włożona praca zawsze kiedyś procentuje i tak właśnie było dzisiaj.
W sporcie nie ma meczów mniej i bardziej ważnych. Każdy jest dla nas wielkim świętem i do każdego staramy się podejść najlepiej, jak umiemy. W końcówce sezonu zapunktowaliśmy maksymalnie, wygraliśmy dwa ostatnie mecze, ale paradoksalnie – wiele spotkań było bardzo podobnych, jeśli chodzi o przebieg. Lechia stworzyła dziś bardzo dużo sytuacji, a końcowy wynik zawdzięcza też własnej nieskuteczności. Jak chcemy być lepszym zespołem, musimy szybciej „zabijać” mecze i wykańczać przeciwnika, a nie do samego końca liczyć na to, że rywal będzie nieskuteczny. Dziś wygraliśmy, ale z tyłu głowy trener zawsze ma to, jak polepszyć grę zespołu.
Artem Putivtsev to fantastyczny człowiek, praca z nim jest świetna. Zawsze jest przygotowany do zajęć, do każdego treningu. Kocha piłkę, kocha to, co robi i nieprzypadkowo przez tyle lat godnie reprezentuje nasz klub. Mam nadzieję, że młodzi zawodnicy, którzy dopiero rozpoczynają karierę, będą z niego brać przykład. Dziękuję mu za ten sezon i dzisiejszą bramkę.
Powrót do treningów już wkrótce. Planujemy zrobić to pomiędzy 19 i 21 czerwca. Dokładna data zostanie jeszcze sprecyzowana. To kwestia tego, że mamy jeszcze specjalny mecz sparingowy na początku przygotowań, otwieramy wtedy nowe boisko. Pod to będziemy podporządkowywali swoje działanie.
Słowa to wiatr, nie chcę się na nich opierać, mówiąc o przyszłości. Ten rok był dla nas bardzo ważny i dużo będzie zależeć od tego, jak go wykorzystamy. Kluczowe jest to, by wyciągnąć dobre wnioski. Chcemy być na każdej płaszczyźnie lepsi.
Ekstraklasa robi ogromny postęp, to zupełnie inna liga, niż 2-3 lata temu. Wyrazy uznania dla wszystkich tworzących to środowisko. Widać, że się rozwijamy, że przemy do przodu jako naród, ale żeby tu być na dłużej, musimy być za każdym razem lepsi. Dostaliśmy lekcję i musimy wyciągnąć z niej wnioski.
Kontuzje były naszym hamulcem. Już po pierwszym meczu wypadł nam Kamil Zapolnik. Wtedy na „dziewiątce” grał zawodnik o zupełnie innym profilu, Morgan Fassbender. Wydaje się czasem, że zawodnicy nie mają problemu z takim przestawieniem się, ale potem dochodzi przeciwnik, sytuacja meczowa. Kiedy jednak ta kadra była zdrowa, na ostatnie cztery mecze – trzy wygraliśmy. Kontuzje miały ogromny wpływ.
John Carver (Lechia Gdańsk): Bardzo trudno tutaj coś powiedzieć. Rzadko brakuje mi słów, ale dziś tak właśnie jest. W moim kontrakcie jest klauzula, która mówi, że po spadku umowa się kończy. To mój ostatni mecz w roli szkoleniowca Lechii.
Jestem zawiedziony i sfrustrowany. Powinniśmy tutaj siedzieć jako dwunasta drużyna ligi z 43 punktami, ale cóż – nie siedzimy i spadliśmy.
Każdy musi wziąć odpowiedzialność za to, co się stało. Biorę całkowitą odpowiedzialność za to, jak wyglądała końcówka sezonu, ale inni muszą również ją wziąć. Trudno jest przystępować do sezonu z minus pięcioma punktami. Jednocześnie zajęło nam aż sześć meczów, żeby się wzmocnić i przeprowadzić odpowiednie transfery przychodzące, takie jak Paulsen czy Cirković. Po sześciu meczach mieliśmy nadal -3 punkty.
Mimo to wróciliśmy do gry, mieliśmy bardzo dobrą formę i dotrwaliśmy w niej do zimowej przerwy. Wtedy powinniśmy się wzmocnić dwoma-trzema doświadczonymi zawodnikami, ale kupiliśmy młodszych, którzy pewnie są przyszłością Lechii. Prawda jest jednak taka, że zawodników doświadczonych zapewne zabrakło, by podnieść drużynę w końcówce.
Nasze lokalne media wiedzą, jak wąska była nasza kadra. Potem zdarzają się kontuzje, zawieszenia za kartki i bardzo trudno jest zastąpić zawodników, których brakowało. Nie jest tak, że o tym wcześniej nie mówiłem, ale jednocześnie – kiedy się cały czas ucieka, czasem coś Cię dogoni. Nas dogoniło.
Przepraszam, że nie mówię o meczu, ale nie mam zamiaru mówić o tym meczu. Kiedy się traci najwięcej bramek w lidze, to tak się niestety kończy. To paradoksalne, bo mamy tyle samo bramek, co mistrz kraju – Lech Poznań. Ale to nie przypadek, że trzy drużyny, które straciły najwięcej bramek, spadają z ligi. Co prawda Tomáš Bobček zdobył koronę króla strzelców, ale wolałbym, żebyśmy zamiast tego utrzymali się w Ekstraklasie.
Proszę mi wybaczyć, ale wolałbym dziś nie odpowiadać na pytania. Jestem zbyt smutny i rozgoryczony tym, co się właśnie stało.