Za nami trudny, wymagający sezon, który – niestety – nie zakończył się po naszej myśli. Po raz trzeci „Słonie” zagrały w PKO BP Ekstraklasie, dopisując do swojej historii piąty sezon w najwyższej lidze, ale na kolejny przyjdzie nam poczekać. Przez ostatnie miesiące zanotowaliśmy jednak kilka pamiętnych momentów, które zostaną z nami na dłużej. W zwariowanym, […]
Za nami trudny, wymagający sezon, który – niestety – nie zakończył się po naszej myśli. Po raz trzeci „Słonie” zagrały w PKO BP Ekstraklasie, dopisując do swojej historii piąty sezon w najwyższej lidze, ale na kolejny przyjdzie nam poczekać.
Przez ostatnie miesiące zanotowaliśmy jednak kilka pamiętnych momentów, które zostaną z nami na dłużej. W zwariowanym, wyjątkowo wyrównanym sezonie zespół trenera Brosza kilkukrotnie zaskoczył piłkarską Polskę. Korzystając z przerwy, przyjrzyjmy się im z perspektywy czasu.
Pierwszą datą graniczną dla naszego zespołu stał się 16 czerwca 2025. Wówczas zawodnicy „Słoni” spotkali się na pierwszych zajęciach po przerwie wakacyjnej. W międzyczasie rozpoczął się też proces włączania nowych graczy do zespołu. Jeszcze w tym samym miesiącu naszą koszulkę założyli Lucas Masoero, Radu Boboc, Miłosz Kozik i Rafał Kurzawa. W pierwszych dniach lipca do tego grona dołączył Jesús Jiménez, zaś nieco później – Sergio Guerrero. Tym samym oficjalnie skompletowaliśmy kadrę na start rozgrywek PKO BP Ekstraklasy.
Jeszcze przed wyjazdem na zgrupowanie rozegraliśmy pierwszy kontrolny mecz, w którym zmierzyliśmy się z ówczesnym spadkowiczem z najwyższej ligi: Puszczą Niepołomice. Spotkanie na obiektach „Słoni” zakończyło się remisem, który być może mógł być pewnym niedosytem – lecz okazał się dobrym przetarciem przed kolejnymi sparingami. Na tyle dobrym, by uchronić zespół trenera Brosza od jakiejkolwiek porażki w meczu kontrolnym przed startem sezonu.
Po spotkaniu z Puszczą rozegraliśmy jeszcze cztery sparingi, z czego trzy podczas obozu w Woli Chorzelowskiej (23 sierpnia – 2 lipca). W dwóch z nich – z Łódzkim Klubem Sportowym i krakowską Wisłą – ponownie remisowaliśmy, zaś w dwóch odnosiliśmy zwycięstwa, pokonując Raków Częstochowa i cypryjską Omonię Nikozja. Całość okresu przygotowawczego mogła zatem napawać optymizmem przed pierwszym meczem sezonu. Przed nami stało jednak nie lada wyzwanie: „Słonie” w 1. kolejce nowego sezonu udały się na daleki wyjazd do pucharowicza, brązowego medalisty poprzedniego sezonu – Jagiellonii Białystok.
Pierwsze przetarcie na poziomie PKO BP Ekstraklasy wyszło lepiej, niż moglibyśmy przewidywać w najśmielszych marzeniach. W Białymstoku nasz zespół kompletnie zdominował renomowanego rywala, wygrywając aż 4:0 – i nie dopuszczając przeciwnika do możliwości realnej odpowiedzi.
Mecz rozgrywany na samym początku sezonu, pierwszego dnia rywalizacji, na długie tygodnie ustawił wokół naszego zespołu pozytywną narrację i pomógł dobrze wejść w rozgrywki. Choć nie zdarzały się nam już wyniki tak spektakularne rozmiarowo, w kolejnych tygodniach urywaliśmy punkty Pogoni Szczecin i Radomiakowi Radom (po remisach 1:1), a także pokonaliśmy na wyjeździe Górnik Zabrze. Mimo niezłej gry ulegliśmy Rakowowi Częstochowa i Cracovii. „Słonie” usadziły się na miejscu w środku tabeli, były często komplementowane, lecz dobry okres nie potrwał długo. Szybko zaczęło nam brakować zwycięstw, by utrzymać dobrą pozycję. Wczesna jesień stała się punktem, w którym zaczął eskalować kryzys wyników naszego zespołu.
We wrześniu i październiku zanotowaliśmy pięć porażek na siedem rozegranych spotkań. Choć bywały to mecze, które wyglądały obiecująco na bazie gry, przestały się zgadzać rezultaty końcowe. Mimo udanego wejścia w mecz i szybko zdobytego prowadzenia, nie wybroniliśmy zwycięstwa w Gliwicach. Mimo twardych warunków, postawionych łódzkiemu Widzewowi w meczu STS Pucharu Polski, musieliśmy uznać wyższość rywala w serii rzutów karnych. Przykłady można mnożyć, a po każdym kolejnym zespół niestety osuwał się w tabeli ligowej, sięgając finalnie ostatniej pozycji.
Na punkt zwrotny musieliśmy czekać do listopada. W pierwszej kolejce tego miesiąca – a piętnastej ogólnie – odnieśliśmy pierwsze w historii zwycięstwo na terenie Legii Warszawa. Wygrana smakowała doskonale nie tylko z uwagi na sam rezultat, ale i okoliczności: przełamanie przyszło po bramce w ostatniej akcji meczu, kiedy piłkę do siatki skierował Andrzej Trubeha. Te ważne trzy punkty przyniosły nam falę entuzjazmu, na bazie której odnieśliśmy dwa kolejne zwycięstwa na naszym stadionie, pokonując Arkę Gdynia (2:0) oraz Jagiellonię Białystok (2:1).
Ekstraklasowe półrocze kończyliśmy zatem pełni optymizmu na wiosnę. Przy wyjątkowo płaskiej tabeli, ewentualne zwycięstwo w pierwszym meczu nowego roku mogło skutkować awansem nawet na 10. pozycję w lidze. „Słonie” wyszły z kryzysu, miały kontakt z pozostałymi zespołami. Udaliśmy się na przerwę świąteczną, a następnie – obóz przygotowawczy przed kluczową rundą wiosenną.
Ciąg dalszy nastąpi.