W sobotnie popołudnie w Skierniewicach „Słonie” podzieliły się punktami z miejscową Unią. Na pomeczowej konferencji spotkanie tradycyjnie podsumowali obydwaj szkoleniowcy: Marcin Brosz oraz reprezentujący gospodarzy Kamil Socha. Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Dziś wiele się działo, mecz był bardzo interesujący. Z naszej perspektywy ważne było to, że po bramce na 1:0 mieliśmy dalej świetne sytuacje w […]
W sobotnie popołudnie w Skierniewicach „Słonie” podzieliły się punktami z miejscową Unią. Na pomeczowej konferencji spotkanie tradycyjnie podsumowali obydwaj szkoleniowcy: Marcin Brosz oraz reprezentujący gospodarzy Kamil Socha.
Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Dziś wiele się działo, mecz był bardzo interesujący. Z naszej perspektywy ważne było to, że po bramce na 1:0 mieliśmy dalej świetne sytuacje w wykonaniu Ivana Durdova i Artema Putivtseva. Cały czas walczyliśmy, by po trafieniu iść za ciosem. Niesamowite interwencje bramkarza Unii sprawiły, że wynik do przerwy był remisowy.
Druga połowa wyglądała dość podobnie. Szczególnie od 70. minuty mieliśmy dużo sytuacji i szkoda, że ostatecznie tylko dwie bramki udało się nam dzisiaj strzelić. Unia jednak to bardzo dobry, świetnie przygotowany zespół, a Skierniewice – bardzo trudny teren. Z ciężkiego terenu wywozimy więc jeden punkt i bardzo to szanujemy.
Kamil Socha (Unia Skierniewice): Zdawaliśmy sobie sprawę, z kim gramy. Termalica ma jedną z największych jakości piłkarskich w tej lidze. Mimo to jesteśmy jednak rozczarowani początkiem meczu. Zawodnicy zareagowali kompletnie odmiennie względem tego, co omawialiśmy na odprawie przedmeczowej. To kolejny raz, kiedy początek gry nie jest taki, jak zakładaliśmy. Będziemy musieli to sobie omówić.
W miarę upływu czasu odzyskaliśmy koncentrację i panowanie nad wydarzeniami. Padła też wyrównująca bramka po znakomitej akcji. Wydawało się nam, że może wtedy przejmiemy inicjatywę, ale Termalica po raz kolejny udowodniła, jaką ma jakość. Za każdym razem, gdy przejmowała piłkę, mieliśmy problemy. Wybroniliśmy się jednak, a mecz miał przebieg raz w jedną, raz w drugą stronę. Remis jest więc zasłużony. Przyjmujemy go z pokorą – zwłaszcza, że w naszej sytuacji liczy się każdy punkt.