Za nami wyjątkowo ważne spotkanie w Warszawie, z którego „Słonie” wracają z cennymi trzema punktami do domu. Po końcowym gwizdku mecz skomentowali szkoleniowcy Bruk-Bet Termaliki i Legii: Marcin Brosz i Iñaki Astiz. Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Cieszymy się niezmiernie, że na tak trudnym terenie zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. To wszystkim nam dodaje pozytywnej energii. Dziękuję […]
Za nami wyjątkowo ważne spotkanie w Warszawie, z którego „Słonie” wracają z cennymi trzema punktami do domu. Po końcowym gwizdku mecz skomentowali szkoleniowcy Bruk-Bet Termaliki i Legii: Marcin Brosz i Iñaki Astiz.
Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Cieszymy się niezmiernie, że na tak trudnym terenie zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. To wszystkim nam dodaje pozytywnej energii. Dziękuję też dużej grupie kibiców, która dziś za nami przyjechała i mogła to oglądać z trybun.
W ostatnim czasie do naszej dyspozycji wróciło kilku zawodników, którzy stanowią o sile tego zespołu. Dzięki temu możemy zwiększać rywalizację, symulować rozwój sytuacji na boisku. To gracze nie tylko ważni sportowo, ale też dla drużyny. Dostaliśmy potężny zastrzyk optymizmu, takie mecze zawsze dodają dużo energii. Musimy to jak najlepiej wykorzystać jako cały klub w najbliższych tygodniach.
Lepiej nam się gra, kiedy przeciwnik musi budować pozycyjne ataki. Wtedy pojawia się miejsce na boisku, w którym bardzo dobrze się czujemy. W pierwszej połowie ustawiliśmy dwóch zawodników poniżej Kamila Zapolnika i liczyliśmy na wsparcie Wojtka Jakubika oraz Morgiego Fassbendera. Po jednej z takich akcji uzyskaliśmy stały fragment gry, który Krzysiek Kubica doskonale wykorzystał.
W drugiej połowie zaczęliśmy grać bardziej kombinacyjnie, tym też podyktowane były zmiany. Weszli zawodnicy ofensywni, ale zarazem bardziej doświadczeni. Dzięki temu płynniej wychodziliśmy z piłką.
Patrząc na niedługi czas, jaki Legia miała na regenerację po meczu pucharowym, wiedzieliśmy, że ten mecz może rozgrywać się między 60. i 90. minutą. Szukaliśmy swojej szansy, ale warunkiem do tego, by o tym mówić, była bardzo dobra gra defensywna. Doskonale to pokazuje sytuacja, w której Bartek Kopacz został dobrze spressowany, ale Adrian mu pomógł dobrą obroną. Nie dopuszczaliśmy zespołu z Warszawy do sytuacji. To, co nie udało się nam zabezpieczyć, to blokowaliśmy i „załatwialiśmy” grą ciałem.
Już w trakcie meczu było widać, jak to było dla nas ważne spotkanie. Dzielnie szukaliśmy swoich szans na trudnym terenie. Po wygranej morale wzrastają. Wygrać tu nie jest prosto, to nasz bardzo duży sukces jako klubu.
Mamy dobrych, ambitnych zawodników. Nie wszystko wychodzi, ale kiedy mamy pełną kadrę i jesteśmy zdrowi, to możemy powalczyć z każdym. Zmiany wznosiły w nas energię, każda coś dawała.
Iñaki Astiz (Legia Warszawa): Inaczej wyobrażaliśmy sobie ten mecz. W pierwszej połowie każdy „latał, jak chciał”, w ogóle nie trzymaliśmy struktury. Chcieliśmy zdobyć bramkę jako pierwsi, potem wcisnąć drugą, ale wiadomo, jak wyszło. To nie pierwszy mecz, w którym dajemy przeciwnikom prezenty.
Powiedziałem zawodnikom, że każdy z nas musi patrzeć na siebie w lustrze i dokonać refleksji. Nie wiem, co będzie dalej. Najważniejsza jest głowa zawodników. Wiem, że oni potrafią grać, ale trzeba poprawić ich aspekt mentalny. Każdy musi mieć refleksję, co chce dać dla drużyny.
Teraz jest ten moment, w którym każdy z zawodników musi myśleć, w którą stronę chce iść. W trudnych momentach widać, kto może być liderem, wziąć drużynę na plecy i ciągnąć do przodu. To nie odbywa się tylko krzykiem, ale może również rozmową. Potrzebujemy takich graczy.
Mam ten klub w sercu i jeśli tylko będę potrzebny, w dowolnej konfiguracji – pierwszy, drugi, trzeci trener – jestem gotowy, by pomóc.