Po ostatnim gwizdku w Warszawie wypowiedzi klubowym mediom udzielił jeden z bohaterów niedzielnego spotkania: zdobywca pierwszej bramki dla „Słoni”, Krzysztof Kubica. W rozmowie nie mogło zabraknąć najbardziej oczywistego z pytań – jak drużyna czuje się po tak ważnej wygranej? Jak zwycięstwo w stolicy wpływa na zespół? – To wszystko smakuje podwójnie. Po pierwsze: ze względu […]
Po ostatnim gwizdku w Warszawie wypowiedzi klubowym mediom udzielił jeden z bohaterów niedzielnego spotkania: zdobywca pierwszej bramki dla „Słoni”, Krzysztof Kubica. W rozmowie nie mogło zabraknąć najbardziej oczywistego z pytań – jak drużyna czuje się po tak ważnej wygranej? Jak zwycięstwo w stolicy wpływa na zespół?
– To wszystko smakuje podwójnie. Po pierwsze: ze względu na to, że wygraliśmy na tym stadionie, historycznie pierwszy raz dla klubu. Natomiast działa też to, że czekaliśmy na zwycięstwo i pracowaliśmy na nie bardzo długo. Minęło wiele dni, można już to było liczyć w miesiącach. Smakuje więc to bardzo dobrze: podwójnie, potrójnie wręcz – i bardzo się z tego powodu cieszymy. – odpowiedział nasz gracz.
Długofalowy efekt
Jednostkowa wygrana to ważny impuls, ale przed nami jeszcze trochę spotkań do końca rundy. Jak zwycięstwo, szczególnie w tak dramatycznych okolicznościach – w ostatniej minucie – może zmienić naszą drużynę?
– Mecz był pełen emocji do ostatniego gwizdka. Praktycznie do samego końca był remis, wyszliśmy na prowadzenie po ostatniej akcji – i to oczywiście jest też dodatkowa euforia. Ja już raz tego doświadczyłem tutaj, będąc w Górniku Zabrze. To jest element, który buduje drużynę. Mam nadzieję, że przez to trochę się zjednoczymy, uwierzymy znowu w siebie. Będziemy realizować zadania, jakie mamy na konkretny mecz i miejmy nadzieję, że będziemy wygrywać. – zapowiedział Kubica.
Proces odbudowy
Spotkanie w Warszawie jest dla nas wielkim sygnałem tego, że żyjemy i będziemy jeszcze w tym sezonie walczyć. Potwierdził to także nasz rozmówca w ostatnim pytaniu pomeczowego wywiadu.
– Dokładnie tak: żyjemy, jest jeszcze dużo spotkań do końca. My do samego ostatniego gwizdka też żyliśmy. Z jednej strony myśleliśmy, że remis też będzie dobrym wynikiem w tym meczu, ale z drugiej… nie wiem, ja w kościach czułem, że uda się wygrać na tym stadionie, że uda się wygrać z dzisiejszą Legią, która też jest trochę w kryzysie. No i udało się. Wierzyliśmy, wyszliśmy, wyprowadziliśmy ostatni cios i udało się nam zwyciężyć. – podsumował dobitnie zawodnik „Słoni”.