W sobotnie popołudnie wracamy z Kielc – niestety – bez zdobyczy punktowej. Po ostatnim gwizdku w meczu „Słoni” z miejscową Koroną spotkanie jak zawsze skomentowali szkoleniowcy dwóch zespołów: Marcin Brosz oraz trener gospodarzy, Jacek Zieliński. Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Wiedzieliśmy, jak ciężki teren czeka nas przy Ściegiennego, dlatego w pierwszej połowie nastawiliśmy się na szybkie […]
W sobotnie popołudnie wracamy z Kielc – niestety – bez zdobyczy punktowej. Po ostatnim gwizdku w meczu „Słoni” z miejscową Koroną spotkanie jak zawsze skomentowali szkoleniowcy dwóch zespołów: Marcin Brosz oraz trener gospodarzy, Jacek Zieliński.
Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalica): Wiedzieliśmy, jak ciężki teren czeka nas przy Ściegiennego, dlatego w pierwszej połowie nastawiliśmy się na szybkie odbiory i dostarczanie piłki naszym ofensywnym zawodnikom. Przez to chcieliśmy stworzyć sobie sytuacje, taki był nasz plan. Myślę, że w wielu fragmentach udawało nam się to realizować, natomiast czysto ilościowo stworzyliśmy po prostu za mało.
Ta połowa kosztowała zarówno nas, jak i zespół Korony dużo energii. Stąd zmiany w drugiej połowie – chcieliśmy zdecydowanie mocniej zaatakować przeciwnika. Naprawdę szkoda w tym dwóch pierwszych bramek, bo nasze zachowanie mogło być zdecydowanie lepsze. Tracimy takie gole, potem oczywiście gonimy, stwarzamy sytuacje – ale zaczyna nam brakować czasu, tak najzwyklej na świecie. Wkrada się nerwowość, akcje nie są już takie płynne.
Walczyliśmy do końca o jeden punkt, natomiast nie udało się tego zrobić. Na pewno tego szkoda, bo wyciągnięcie punktu na takim terenie, z tak mocnym przeciwnikiem, byłoby dla nas dużą wartością dodaną.
Wiemy, jak gra Korona. To jest bardzo dobra ruda w wykonaniu zespołu z Kielc, ten mecz nie zmienia mojego zdania. Natomiast my patrzymy na siebie – na nasze zachowanie, jacy jesteśmy my i nasz pomysł na mecz, jak to realizujemy. Tego nam trochę brakło, tak jak powiedziałem: wiemy sami, że mogliśmy zagrać jeszcze lepiej. Zespół ma potencjał, ma umiejętności, ale brakuje mu spokoju. Spokojniej udało się nam zagrać dopiero bramce, wtedy stwarzaliśmy bardzo dobre sytuacje. Morgan doskonale wchodził prawą stroną. tę sytuację bardzo dobrze.
Był moment, w którym wydawało nam się, że jesteśmy w stanie zniwelować dwubramkową przewagę Korony. Im szybciej, tym większą mielibyśmy szansę na pełną pulę – nie tylko na jeden punkt, bo marzymy o czymś więcej. W naszej sytuacji zawsze musimy grać wabank. Oddaliśmy dużo strzałów w polu karnym, po których wydawało się, że to już może TEN moment. Trzeba takie rzeczy trafiać.
Jacek Zieliński (Korona Kielce): Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Zła passa, klątwa ciążyła na nas od dłuższego czasu. Tym bardziej się cieszę, że mimo bardzo trudnych warunków i mimo meczu, który toczył się w różnych fazach, osiągnęliśmy wygraną. To w dniu dzisiejszym było najważniejsze. Wrażenia artystyczne zeszły na dalszy plan.
Dzisiaj nie będę oceniał zawodników „na gorąco”, nie będę oceniał tego, co graliśmy. Wszyscy jesteśmy ludźmi ambitnymi – oglądaliśmy mecz, zdajemy sobie sprawę, że wiele rzeczy niedomagało. Czasami tak się zdarza. Natomiast w tym wszystkim ważne jest to, że mimo tych różnych ułomności, które nas dzisiaj dotknęły, mamy trzy punkty. To samo w meczu z Zagłębiem Lubin nam się nie udało.
Czy ta sytuacja, niemoc na własnym stadionie mogła nieco pętać nogi i miała wpływ na postawę zespołu? Nie podejrzewam, żeby to miało taki aż wpływ. Gdyby w piłce nie było presji, to co za dyscyplina by była? Czym byśmy się – za przeproszeniem – jarali? Presja musi być, z presją trzeba umieć żyć. Jeśli ktoś tego nie czuje, to niech się weźmie za sprzedaż pomidorów.