W ramach sobotniej multiligi zagramy na terenie skierniewickiej Unii – zespołu, który pisze jedną z najbardziej romantycznych historii tego sezonu. Zespół z województwa łódzkiego do niedawna tylko marzył o grze na poziomie centralnym. W ciągu ostatnich dwóch lat przeszedł jednak przez ścieżkę ekspresowych awansów od III do I ligi. Na ekstraklasowym zapleczu jest nowicjuszem, lecz […]
W ramach sobotniej multiligi zagramy na terenie skierniewickiej Unii – zespołu, który pisze jedną z najbardziej romantycznych historii tego sezonu. Zespół z województwa łódzkiego do niedawna tylko marzył o grze na poziomie centralnym. W ciągu ostatnich dwóch lat przeszedł jednak przez ścieżkę ekspresowych awansów od III do I ligi. Na ekstraklasowym zapleczu jest nowicjuszem, lecz stara się funkcjonować na swoich niezmiennych zasadach.
Drużyna ze Skierniewic, choć nie zawsze przynosi jej to punkty, jest przez obserwatorów Betclic I Ligi regularnie chwalona za efektowną, raczej ofensywną grę, odległą od nastawienia większości beniaminków. Unici „grają swoje” bez kompleksów, co często zaskakuje rywali – szczególnie tych z góry tabeli. W Skierniewicach komplet punktów zdążyli zostawić już zawodnicy lidera z Grodziska Mazowieckiego, a także spadkowicz z najwyższej ligi: Arka Gdynia. Czujni będą musieli być również podopieczni trenera Brosza – Unii z pewnością nie można zlekceważyć.
Nasz rywal rozpocznie dziesiątą kolejkę jako drużyna z 13. pozycji w tabeli, z jednym punktem przewagi nad strefą spadkową. Na przerwę reprezentacyjną mogła udawać się w dobrych nastrojach: dwa ostatnie spotkania we wrześniu przyniosły jej zwycięstwo i remis. Jako ostatni padł drugi z nich. Rywalem skierniewiczan i zarazem gospodarzem meczu był wówczas inny beniaminek, Podbeskidzie Bielsko-Biała. Wszystkie bramki padły w końcowych dziesięciu minutach spotkania. Dla Unii wynik otworzył Bartosz Bida, pewnie wykorzystując rzut karny w 81. minucie – lecz zaledwie sześć minut później do wyrównania doprowadził Evgeniy Shikavka.
Zespół gości rozpoczął wówczas mecz w składzie wyjściowym: Stanisław Pruszkowski – Jan Mierzwa, Eryk Woliński, Mateusz Stępień, Jonatan Straus, Mateusz Szmyd – Kamil Sabiłło, Damian Makuch, Sammy Dudek, Damian Gąska – Bartosz Bida. Po przerwie skierniewiczan wzmocnili na murawie Kuba Czarnecki, Bartłomiej Eizenchart, Krzysztof Toporkiewicz, Maksymilian Kosior oraz Antoni Burkiewicz.
Jedną z najważniejszych postaci, stojących za sukcesem Unii, pozostaje jej szkoleniowiec. 55-letni Kamil Socha to nie tylko architekt dwóch awansów, ale zarazem lokalna legenda: urodzony w Skierniewicach, obejmujący Unię kilkukrotnie również w niższych ligach – także w B klasie, od której Unia musiała się odbudowywać po czasowym rozwiązaniu w 2007 roku. Notuje właśnie czwartą i najbardziej spektakularną kadencję na ławce zespołu beniaminka. W jej ramach poprowadził już skierniewiczan w 116 meczach, zakończonych 68 zwycięstwami i 29 porażkami. Zanotował także 19 remisów. Przekłada się to na wysoką, imponującą średnią 1,92 „oczka” na jedno spotkanie.
Mecz „Słoni” na terenie beniaminka w roli arbitra głównego poprowadzi sędzia Mateusz Jenda z Warszawy. Na liniach pomagać mu będą Dariusz Bohonos i Piotr Zając. Sędzią technicznym został Jan Chmielak, zaś system VAR obsłużą Łukasz Karski oraz Filip Kaliszewski.
Sportowy wystrzał Unii Skierniewice to historia dwóch ostatnich lat. Nie może więc dziwić to, że do tej pory nie mieliśmy okazji do rywalizacji o punkty. Sobotni mecz będzie pierwszym starciem „Słoni” z tym zespołem. W jaki sposób rozpoczniemy wspólną historię i czy uda się otworzyć ją zwycięstwem? Przekonamy się w sobotnie popołudnie, 10 października o godz. 15:30 na stadionie przy ul. Pomologicznej 8 w Skierniewicach.