Jego bramka dała nam kolejne cenne, trzecie z rzędu zwycięstwo. Po ostatnim gwizdku spotkania w Niecieczy porozmawialiśmy z Damianem Hilbrychtem, który podsumował świeżo zakończony mecz. – Myślę, że pierwsza połowa była troszkę lepsza w naszym wykonaniu. Stwarzaliśmy sobie sytuacje przede wszystkim z tego, z czego ostatnimi czasy mocno żyjemy – czyli z duetu Wojtka i […]
Jego bramka dała nam kolejne cenne, trzecie z rzędu zwycięstwo. Po ostatnim gwizdku spotkania w Niecieczy porozmawialiśmy z Damianem Hilbrychtem, który podsumował świeżo zakończony mecz.
– Myślę, że pierwsza połowa była troszkę lepsza w naszym wykonaniu. Stwarzaliśmy sobie sytuacje przede wszystkim z tego, z czego ostatnimi czasy mocno żyjemy – czyli z duetu Wojtka i Binia. Jeden idzie za plecy, drugi idzie po piłkę. Te wszystkie zagrania dawały nam dużo korzyści. Tak naprawdę na mnie też „poszła” jedna piłka za plecy i przyniosła bramkę. Dlatego cieszę się, że jesteśmy w tym powtarzalni od trzech spotkań i idziemy do przodu. – rozpoczął nasz gracz.
– W drugiej połowie też miałem dobrą okazję, ale nie wyszło. Od razu przeprosiłem Ivana po meczu, bo jego podanie to była stuprocentowa sytuacja – myślę, że nawet łatwiejsza niż ta, którą miałem w pierwszej połowie. Myślę, że za bardzo się odchyliłem i miałem takie przekonanie, że piłka po prostu już znajdzie się w sieci. Pojawiło się rozluźnienie i myślę, że dlatego to nie wpadło. – zakończył ten wątek.
Różnice między połowami
Od początku sezonu towarzyszy nam wrażenie rozgrywania dwóch różnych połów: jednej lepszej, drugiej mniej intensywnej. W dalszej części rozmowy próbowaliśmy przeanalizować je pod kątem spotkania z Odrą.
– Myślę, że w początku sezonu było trochę na odwrót. Wtedy ta pierwsza połowa nam nie wychodziła, a w drugiej było już dużo lepiej. Teraz ta pierwsza połowa w dwóch ostatnich meczach była naprawdę dobra i dopiero w drugiej mieliśmy lekkie problemy. Myślę, że musimy się nad tym zastanowić w przerwie na reprezentację i wyciągnąć wnioski. Natomiast najważniejszy jest efekt końcowy – czyli to, że kolejny mecz, już trzeci z rzędu wygrywamy. Zdobywamy trzy punkty przed własną publicznością, gdzie jak zwykle doping nas wniósł do tego, żeby to zwycięstwo odnieść. – odpowiedział Hilbrycht.
Waga dopingu kibiców
Tak jak wspomniał nasz pomocnik, szczególnie ważne w tym spotkaniu było wsparcie trybun w Niecieczy, które pomogły „dowieźć” wynik. Porozmawialiśmy o tym jeszcze odrobinę dłużej.
– Oczywiście, że doping nam pomaga. Bardzo się cieszymy, gdy kibice jeżdżą za nami na dalekie wyjazdy, jak również te bliższe. Zawsze są liczną grupą i dopingują nas przez cały czas. Wiadomo, że są lepsze i gorsze momenty, ale oni zawsze są z nami. Za to im bardzo dziękujemy, a doping nas niesie ku lepszej grze. – zadeklarował zawodnik „Słoni”.
Poprawki na czas przerwy
Przed nami długa, trzytygodniowa przerwa na mecze reprezentacji narodowych. Nie mogło więc zabraknąć pytania o plany na ten nadchodzący okres i elementy, które można w jego trakcie poprawić.
– Na pierwszy rzut oka bym powiedział, że na pewno czyste konta z tyłu, żebyśmy bronili jeszcze solidniej. Natomiast prawda jest taka, że w dzisiejszym meczu się to udało. Skupiłbym się więc po prostu na kontynuowaniu pracy nad tym, co w ostatnich trzech meczach nam wychodziło i utrwalaliśmy w głowach. Chcemy, żeby każdy wiedział, co ma robić na boisku i jak się zachowywać. Żeby przeciwnik tworzył jak najmniej sytuacji, a my – jak najwięcej. – zakończył rozmowę strzelec zwycięskiego gola.